Powiadają że nie ma niezastąpionych ludzi.Nie lubię tego zdania. W odejsciu Edmunda
Neusteina przed 10 laty , "szefa" ( lubił kiedy tak sie do niego zwracano) polskiej księgarni
w Tel Awiwie i antykwariusza, lub poprostu Mundka, pasjonata polskiej ksiazki, Mundka
bibliofila - ostoji polskiej kultury w Izraelu, jest szczególnie coś bolesnego. Odszedł żywy
człowiek i zabrał ze soba całą epokę. Tej wyrwy nie można już zapełnic bo czasy są już inne..
I jak tu z ułamków pamięci stworzyć niepowtarzalny wizerunek. Chciałbym więc pisać o tym
co według mego zdania jest najistotniejsze.
Najważniejszym jest ten prosty fakt, że Neustein wraz z żoną Adą stworzył autentyczną
przystań kultury polskiej w Izraelu. W pierwszych dekadzie istnienia Izraela były jeszcze
inne przyczółki kultury polskiej: wypożyczalnie, kięgarnie, ale wszystko to bardzo szybko
zwiędło a księgarnia polska otwarta w 1958 roku w Tel Awiwie, w pasażu przy ulicy Allenby
94 kwitła i stała się salonem literackim - centrum polskosci w tym krajuj. W godzinach
szczytu przed drugą w piatki było tam ciasno, gwarno i przytulnie a w pasazu tworzył sie
mały sejmik w którym dyskutowano, często sie spierano jak to przystoi na polskich Żydów i
częstokroć celebrowano , przez Adę i Szefa z wielkopańskim gestem, jakies wydarzenie na
przykład wydanie nowej ksiązki,. Szef zwierzał mi się że do książek on właściwie dokłada z
dochodów, które przynosila sprzedarz prasy polskiej i antykwariatu polskiej ksiązki który ,
stał się najwiekszym antykwariatem po za Polską . Zamówienia, w każdym razie, przychodziły
z całego świata.
Czym wytłumaczyć ten zadziwiajacy i budujacy fenomen kulturalny który na tle owych
czasów ,okresu burzy i naporu hebrajskiej kultury, kiedy setki tysięcy emigrantów z 70
krajów , przeżuwały z podręcznika "Tysiąc słów" pierwsze litery hebrajskiego alfabetu.
Z pozoru Neusteinowie jechali rewersem przez historię. Młodzi którzy wyemigrowali do
Izraela uczyli sie zawzięcie hebrajskiego i znalezli sie w nowym kraju. Natomiast ogromna
część polskiej aliji (emigracji) lat piedziesiątych w której procent spolszczonych Żydów był
dominujący, nie mogła żyć bez polskiej prasy i bez polskiej ksiazki. I tu trzeba podkreślić że
Neustein zaspokajał pewną najbardziej podstawową ogólnoludzką potrzebę: głod kultury i
głod ksiażki.
No tak ale było przecież wsród polskich emigrantów nie mało ludzi którzy władali i innymi
językami ; jidysz, rosyjski, niemiecki . Skąd tak mocne przywiazanie do polszczyzny. No, więc
przede wszystkim działała tu pewna uniwersalna zasada: w pewnym wieku nie przesadza się
drzew, bo umierają. To po pierwsze. A po drugie oni nie chcieli porzucic polskiego bo dla
wielu z nich polski byl tym pierwszym oknem na swiat, pierwszym awansem społecznym,
czymś co hołubili na swej drodze zyciowej , ich osobistym osiagnięciem. Takim własciwie
był i Mundek, żydowski chłopiec z Drohobycza, uczeń na lekcji rysunków Brunona Szulca,
żołnierz Czerwonej Armii ciężko raniony pod Stalingradem, walczący z nazizmem z bronią
w ręku, a potem tworzący ruch wydawniczy i ksiegarski w Polsce powojenneji. On kochał
dosłownie polską ksiązkę i otwierajac kolejną ksiegarnię, tym razem w Tel Awiwie, spelniał
misję której był wierny przez całe życie.: upowszechnianie polskiej kultury, którą się szczycił
i z ktorej był dumny. Nie znaczy to że nalezał do tych "zydowskich hrabiow" szczycących sie
tym że nie rozumieli juz żydowskiego. O nie, to własnie było pociągające w nim, że bedąc
miłośnikiem polskiej kultury nie nie odżegnywał się od swoich żydowskich korzeni i można
z nim było prowadzić dowcipny dialog w soczystym jidysz i ułsyszeć jakis mądry witz wziety
z żydowskiego. Np. jego wieczną maximę którą wszedzie cytuję '"Żydzi sa jak wszyscy tylko
że ... bardziej" wziętą na pewno z żydowskiego szmoncesu.
Istnieje jeszcze jeden aspekt związany z zamknięciem księgarni: ciągłośc polskiej kultury
w Izraelu. Nasze dzieci w wiekszosci wypadków nie mówią już po polsku ale ślad polskiej
kultury odczuwa się w drugim i trzecim pokoleniu, w elitarnych niszach kulturalnych Izraela.
W nich istnieja szacunek dlą polskiej poezji np.Szymborska ubliżana dzis przez Radio Maryję
miała tu 8 wydań.Miłosz jest poważany, Herbert znany. Polski teatr, film , grafika i sztuka
plastyczna są wysoko cenione. A to dzięki szczególnemu przeplataniu sie kultur które zaszło
w Izraelu. Młodzi czytelnicy ksiegarni Neusteina którzy w domu rosli w atmosferze polskiej
kultury a zarazem rozwijali sie w samym gąszczu kultury hebrajskiej, tacy jak wczesnię
umarły Bronowski i inni stali się propagatorami kultury polskiej, zaszczepiając ją kulturze
miejscowej i tak przygotowali tło , glebę dla ponownego, dzisiejszego spotkania polsko-
izraelskiego najmłodszych pokoleń które "nie znały Jozefa". A propos Józefa, Neustein
prowadził jedyną chyba firmę handlową w owych latach kiedy nie było stosunków
dyplomatycznych pomiędzy Izraelem a Polską a on miał wolne dojście do Warszawy. I tu
trzeba przyznac , że wykazał dużą odwagę goszcząc bardzo życzliwie polską opozycję w
swojej kięgarni: Kuronia , Michnika i innych. Oraz twórców tak zwanego drugiego obiegu
literackiego w POlsce. W ksiegarni Ady i Mundka można było znaleźć całą polską opozycyjną
lieraturę wydawaną na zachodzie .
Patrząc ze skurczem serca na opuszczoną, niezagospodarowaną przestrzeń przy
zamkniętych drzwiach do księgarni Ady i Mundka, na miejsce do którego zdyszany leciałem
przez 40 lat ,na łeb i na szyję po schodach, żeby zdążyc przed zamknięciem księgarni, przed
godz 13, zmuszam się do cytowania Asnyka, którego Neustein szczególnie lubił i mówię
sobie z wymuszonym patosem że "trzeba z żywymi naprzód iśc". Lecz zdrugiej strony
powtarzam smętnie za Elą Sidi, byłą pracownicą w księgarni, która okresliła lapidarnie na
swoim blogu " Gojka z Izraela", to co najistotniejsze w postaci Edmunda Neusteina: Ostatni
Księgarz Polskiej Rzeczpospolitej Izraelskiej .